Elektroniczny papieros

Światełko w tunelu?

Przeglądając bazę Pub Med z ostatniego tygodnia wynotowałem ponad trzydzieści artykułów związanych z e-papierosami i produktami bezdymnymi. Moją uwagę zwrócił kolejny artykuł autorów  reprezentujących polskie ośrodki naukowe i akademickie w Warszawie i Łodzi.

Praca dotyczy ocena wiedzy i przekonań na temat e-papierosów wśród lekarzy w Polsce. Badaniami ankietowymi objęto 412 lekarzy uczestniczących w obowiązkowych kursach prowadzonych w Szkole Zdrowia Publicznego, Centrum Podyplomowej Edukacji Medycznej w Warszawie. Kwestionariusz obejmował 24 pytania dotyczące przekonań i postaw na temat e-papierosów. Pytania zostały umieszczone w trzech grupach – efekt zdrowotny używania e-papierosów, potencjał uzależniający oraz kwestie związane z regulacją tych wyrobów. Ze względu na poruszaną w blogu tematykę ograniczę się do podania odpowiedzi na kilka pytań związanych z dwoma pierwszymi obszarami. Ankietowani mogli wygrać jedną z odpowiedzi: (a) całkowicie się nie zgadzam; (b) raczej się nie zgadzam; (c) raczej się zgadzam; (d) całkowicie się zgadzam

Na pytanie w obszarze pierwszym (zdrowie):

  • czy e-papierosy są mniej szkodliwe niż papierosy konwencjonalne odpowiedzieli (w procentach): (a)13,7; (b) 27,2; (c) 47,3; (d) 11,8
  • ryzyko nowotworu jest mniejsze dla użytkowników e-papierosów niż dla palaczy: (a) 8,7; (b)27,7; (c) 53,6; (d)10,0
  • ryzyko chorób sercowo-naczyniowych jest mniejsze dla użytkowników e-papierosów niż dla palaczy: (a) 11,2; (b)32,1; (c) 50,1; (d) 6,6
  • ryzyko chronicznych chorób płuc jest mniejsze dla użytkowników e-papierosów niż dla palaczy: (a) 10,5; (b)32,6; (c)49,4; (d)7.5

We wszystkich w/w przypadkach 30 – 40 % lekarzy uważa de facto, że e-papierosy w swoim negatywnym wpływie na organizm nie różnią się od papierosów konwencjonalnych. Prowadząc studia podyplomowe dla lekarzy i stomatologów również poświęcam chwilę aby dowiedzieć się jaka jest ich wiedza na powyższy temat (oczywiście nie tak szczegółowo) i otrzymuję podobne wyniki. Uważam, że są dwa powody takiego stanu rzeczy. Pierwszy to stawianie znaku równości pomiędzy nikotyną a dymem tytoniowym. Drugi to brak chęci pogłębienia wiedzy na ten temat motywowany czasem jaki mogą poświęcić pacjentowi. Dowodem są odpowiedzi na to jest kolejne pytanie, tym razem z obszaru drugiego:

  • palacze, których próby zaprzestania palenia metodami aprobowanymi przez medycynę nie powiodły się, powinni być zachęcani do przejścia na e-papierosy: (a) 24,3; (b) 32,0; (c) 39,8; (d) 3,9

Jestem przekonany, że gdyby posiadali podstawową wiedzę naukową na temat e-papierosów opartą o rzetelne dane naukowe, wyniki ankiety byłyby zdecydowanie inne, z korzyścią dla zdrowia pacjenta palacza.

Do takiej konkluzji dochodzą również autorzy, którzy piszą: „Wiedza lekarzy na temat e-papierosów opiera się głównie na źródłach nienaukowych, co wskazuje na pilną potrzebę opracowania krajowych wytycznych w sprawie rzucania palenia regulujących kwestię e-papierosów w oparciu o dowody naukowe.”

A teraz kwestia tytułu. Zawsze publikacja przedstawia stanowisko autorów a nie redakcji czasopisma i tym bardziej nie prezentuje stanowiska jednostek badawczych autorów. Jednak obecność wśród nich szefa zespołu Profesora Jarosława Pinkasa z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego ale również Głównego Inspektora Sanitarnego Kraju, znanego dotąd z bardzo negatywnych opinii na temat e-papierosów, pozwala żywić nadzieję, że również wśród decydentów następuje zmiana nastawienia do tych produktów.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Robert Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Robert
Gość
Robert

A mnie niepokoi fakt, że jeśli zsumujemy odpowiedzi b i c to otrzymamy ponad 80% respondentów, którzy tak naprawdę nie mają wiedzy na temat szkodliwości e-papierosów względem analogów. Bo co to za odpowiedź?: “raczej szkodzi bardziej”. Tylko kilka centyli ma o tym pojęcie, a reszta miota się w subiektywnych osądach lub czerpie “wiedzę” ze stronniczych artykułów medialnych.